poniedziałek, 13 listopada 2017

Zero waste w Katowicach


Mamy 2017, tak ? Kiedy wprowadzono politykę "obowiązkowej" segregacji śmieci ?

Nie pomogły plakaty, które pojawiły się na samym początku rewolucji na naszych klatkach, ani broszurki, ani straszenie mandatami.  Jesteśmy flejami.

Do reszty świata nam DA- LE - KO.

Poczytajcie jak radzą sobie ze śmieciami Japończycy. 

Jak Holendrzy......... Co z tego, że na Manhattanie pojawiły się podziemne śmietniki skoro reszta miasta to Bangladesz.


Oto przykłady:

U sąsiadów, przy dawnym ośrodku Radoszowy. 






U nas.
Ulica Śląska.


Postój w drodze do Kuźni ze Starych Panewnik.


Słupska



Prywatny plac, na którym odbywają się rajdy czyli spalanie opon







Zalesione przejście pomiędzy Bałtycką a kompleksem szpitalnym na Medyków.


Przykłady można mnożyć. A gdzie Straż Miejska ?


sobota, 11 listopada 2017

Ktoś nie wie czym palić?


Proszę udać się na koniec ulicy Szojdy, na Kokocincu - tam, gdzie domy wibrują piździastym kolorem błękitu, skręcić w lewo w dół i iść kawałek wzdłuż rur.




środa, 18 października 2017

Jak Islandia poradziła sobie z alkoholem i narkotykami w ciągu 20 lat.


Czytam jak to policja i sanepid stoją na Plebiscytowej, rodzice protestują, sklep barykaduje się kontenerem, dzieciaki mdleją na ulicach i lądują w szpitalach. Pytanie tylko - i co dalej ? Taki sposób nigdzie nas nie doprowadzi.

Handlarz przeniesie się gdzie indziej, dzieciaki i tak kupią towar, i tak, bo dzisiaj, z braku ciekawych zajęć i rozmów z rodzicami, spędzania z nimi czasu, szukają nowych bodźców, adrenaliny i odskoczni od szarego życia m.in w substancjach różnego rodzaju.
Szkoła przestała być autorytetem jak kiedyś, pogadanki nt jak to niebezpieczne są używki i dragi, są nudne i do niczego nie prowadzą. Sama ziewałam w liceum na takich zajęciach.

Mój ojciec uczy w szkole i po dwudziestu latach obserwacji uczniów, zwłaszcza chłopców, wyznał mi pewnego dnia, że wielu z nich tęskni za prawdziwą relacją ojciec - syn, chcą z własnymi ojcami pogadać jak facet z facetem, pragną żeby ojciec im pokazał świat, opowiedział o własnych doświadczeniach, wziął na piwo, pojechał nad jezioro i zarzucił tzw wędkę. To samo tyczy się dziewczyn, które nie mają wsparcia w matce.

Bez oparcia w rodzinie, dziecku zostają koledzy i internet, względnie gazety i książki, co jest dzisiaj rzadkością, a to skutkuje jazdą po pijaku, braniem egzotycznych tabletek, napadaniem na ludzi pod wpływem, ogólną agresją itp.

To jest takie OCZYWISTE, ale zawsze mnie dziwi brak zainteresowania rodziców swoimi pociechami, tak jakby urodzenie dziecka było najzwyklejszą na świecie rzeczą, jak odlanie się pod drzewem - jest, to dobrze, daj mu jeść, telefon, kasę ,a my będziemy mieć spokój - niech już idzie, niech się zamknie, my, rodzice, chcemy odpocząć. Taki obraz widzę niekiedy pod szkołami albo przechodząc pod oknami bloków i słysząc jak matka drze ryja, bo jej dziecko we wszystkim przeszkadza. Polecam getto od strony Simply, tam jest ciekawie.

Tylko Ojciec zrobi z syna MĘŻCZYZNĘ, a Matka z córki KOBIETĘ. Nie szkoła. 

Przejdźmy do Islandii, już pomijam kto był pomysłodawcą projektu, skąd się to wzięło itp.

W tym kraju przeprowadzono ankiety wśród uczniów z pytaniami pt

- czy kiedykolwiek piłeś alkohol, jeśli tak, kiedy to miało miejsce ?
- upiłeś się kiedykolwiek?
= paliłeś? Jeśli tak, ile wypalasz dziennie?
- ile czasu spędzasz z rodzicami?
- jak wygląda wasza relacja?
- w jakich pozalekcyjnych zajęciach uczestniczysz?

To był wtedy 1992 rok, ankietę wypełniały dzieciaki mające po 14, 15 i 16 lat. Ankietę powtórzono w 1995 i 1997.

Wyniki? - 25% zaciągało się dymkiem i to dziennie; 40% upiło się miesiąc wcześniej.To był czas, kiedy zaglądająca do kieliszka młodzież w Islandii zajmowała szczyt listy państw europejskich w rankingu na najbardziej zapite dzieciaki w tej części świata. W piątkowe wieczory lepiej było zostać w domu, bo człowiek nie czuł się wtedy bezpiecznie na ulicy

Ankieta również wykazała różnice pomiędzy młodzieżą palącą, pijącą i ogólnie intensywnie imprezującą a dzieciakami, które tego nie robiły.

Pytanie, dlaczego te ostatnie trzymały się z dala od używek ? - ano,

- brały udział w zajęciach sportowych trzy, cztery razy w tygodniu
-  spędzały czas z rodzinami pod koniec tygodnia
- miały poczucie, że w szkole i poza nią,dorosłym na nich zależy

Efekt ? - nie szlajały się po nocach, szukając rozrywki.

 Jak pisałam wyżej, doświadczenie wykazuje, że zajęcia uświadamiajże nt zagrożeń jakie reprezentują narkotyki, alkohol oraz inne substancje nie dają żadnych namacalnych rezultatów i są przez młodzież ignorowane, w tej sytuacji, państwo postawiło na naukę czegoś praktycznego, co pozwoliłoby nie tylko dać upust emocjom i energii skumulowanej przez młody organizm, ale też dało im szansę odkryć uśpione predyspozycje i talenty Pomysłowi przyklasnęli sami rodzice.
Powstał projekt " Młodzież Islandii".

Wprowadzono nowe zasady:

Sprzedaż papierosów osobom poniżej 18 roku życia jest karana
-        To samo tyczy się sprzedaży alkoholu poniżej 20 roku życia
-        Zabroniono reklam ww, obu produktów
-        Wzmocniono relacje rodzic – dziecko dzieki temu,  że m.in. w szkołach powstały organizacje rodzicielskie, po naszemu możemy to nazwać, zebrania rodziców razem z tzw radami szkoły z udziałem rodzicielskim
-        Rodziców zobowiązano do uczestnictwa w rozmowach nawiązujących do faktu, jak ważny jest czas spędzany z dziećmi, rozmawiać z nimi nt życia, ich  dorosłych  doświadczeń,, poznawać ich kolegów i jak ważne jest to, by na noc zostawały w domu.
-        W międzyczasie wprowadzono w życie prawo zabraniające osobom między 13 a 16 rokiem spędzania czasu po 22.00 w zimie i po północy w lecie. To zasada nadal obowiązuje.

Wzrosło państwowe dofinansowanie do klubów sportowych, muzycznych, artystycznych, domów tańca oraz pozostałych aktywności organizowanych dla młodzieży, które pozwoliły by jej poczuć się częścią grupy bez bycia zobowiazanym do konsumpcji alkoholu I narkotyków. Dofinansowanie pomoga też tym rodzinom, których nie stać było do tej pory na tego typu zajęcia. Np w Rejklawiku, zamieszkałym przez 1/3 mieszkańców kraju, Karta Rozrywki na dziecko, pozwala opłacić zajęcia rekreacyjne


Dom i Szkoła, państwowy związek zrzeszający szkoły i rodziców, określił reguły i zasady, które rodzice musieli własnoręcznie podpisać.
Ich treść różni się w zależności od grupy wiekowej młodzieży, a każde zrzeszenie rodziców może zdecydować, co chce w ich ramach zawrzeć.
Mogą one dotyczyć trzynastolatków którym nie pozwala się organizować imprez bez nadzoru, nieletnich, którym nie wolno kupować alkoholu itp.



Tego typu ugody, zawierające określone przez rodziców zasady i reguły dotyczące ich dzieci, pomagają umocnić rodzicielski autorytet w domu, dzięki czemu, trudno będzie powołać się na wyświechtaną mówkę, że – a tata Tomka mu pozwala, a rodzice Darka mu kupują……..a Daria może wychodzić kiedy tylko zechce....

Jak sytuacja wygląda po 20 latach:

  Między 1997 a 2012, liczba młodych między 15 a 16 rokiem, która przyznwała się do spędzania czasu z rodziną często albo prawie zawsze, podwoiła się z 23% do 46%;

Liczba młodzieży uczestnicząca w dodatkowych zajęciach sportowych, organizowanych przynajmniej 4 razy w tygodniu, wzrosła do 42% z 24%.

W tym samym czasie, spożycie używek, w tym narkotyków, znacząco spadło.


 Udało się, ponieważ doszło do porozumienia na linii - rodzicie - lokalne władze - państwo. Tak powinna wyglądać współpraca. 
Niestety, wprowadzenie podobnego planu w innych krajach napotyka na przeszkody, a największą, są pieniądze. 

Więcej w artykule:






niedziela, 15 października 2017

Autobus czy samochód ?


Wtorek, 10ty października. Jak zwykle wsiadam do 688 o 7.25 w stronę Tychów. Wszystko idzie gładko.
8.45 stoję na przystanku Tychy Browar czekając na 688 o 8.49 do Katowic. Ze mną grupka około 10 starszych pań plus zniecierpliwiony mężczyzna.

688 przyjeżdża 9.33. Jakieś 50 min na zimnie, kropi, wieje, pod koniec wszyscy tupiemy nogami, żeby się rozgrzać. Potem dowiaduję się od starszej pani, że to normalka - wtorek, czwartek, przeważnie nie przyjeżdża o tej godzinie.

W trakcie jazdy, kilka metrów przed kopalnią, jesteśmy proszeni o przesadkę do innego 688, który stanął za nami. 

Wieczorem, na profilu Kzk GoP dowiaduję się, że rano, na skrzyżowaniu Kolejowej i Jankego miał miejsce wypadek, stąd opóźnienie.


Po południu siostra podwozi mnie na 3 Stawy, stamtąd wracam busem. W kiosku po 14.00 nie ma biletów, jeszcze nie dowieźli, zostały tylko bilety po 3.80. Biorę.

Czekam na 910 o 14.51. Odjeżdżamy 14.56 a na dworcu jesteśmy 15.25. 15.32 wsiadam do 37 do Ligoty. Jedziemy 25 minut.


Minuty razem spędzone w tym dniu w autobusach z czekaniem na przystankach:


Ligota - Tychy Browar - Ligota - 30 min + 50min + 30 min = 1h50min

910 3Stawy - Dworzec - 5min + 29min = 34min

37 Dworzec - Ligota - 25 min


17ty października, wtorek. 

29 do Mikołowa spod Famuru w Piotrowicach zamiast o 8.03 przyjechał 8.18.




Zostaje mi robić zakupy w Tychach w weekend. Gdyby 36 tyski jeździł normalnie, czyli co godzinę, z chęcią bym się na niego przesiadła, niestety, ponieważ on też zahacza o zakorkowaną Ligotę, potrafi się spóźnić 15 albo 20 min.

Jazda spod Poczty w Ligocie na Manhattan w godzinach 14.00, 14.30, 15.00 skutkuje staniem w korku na Armii Krajowej po 15 czy 20 min, ciut więcej. W tej sytuacji jestem szybciej na nogach.

Odpowiedź nasuwa się sama - mimo problemów z parkingami, lepiej kupić samochód, jeśli zna się kanały i skróty, można przepchać się szybciej niż autobus. 

Dopóki nie poprawi się przepustowość dróg a kierowcy nie  nauczą się stosować do przepisów........ lepiej zostać w samochodzie. A centra przesiadkowe nie będą mieć racji bytu, chyba że przesiądziemy się na pociąg, olewając spóźniające się autobusy.
Z drugiej strony, biorąc pod uwagę pogodę i jej efekty w postaci powalonych drzew, zerwanych trakcji, zablokowanych ulic czy zamkniętych torów..........

Zostańcie przy swoich kółkach, chyba że macie kondycje, dobry rower i blisko do pracy.



środa, 11 października 2017

Recycling jako pomoc dla potrzebujących oraz integracja dzielnicy.


Starsze panie wykorzystują reklamówki do szydełkowania mat dla bezdomnych i osób, które ucierpiały podczas powodzi. Mimo reumatyzmu, artretyzmu robią to z pasją, wiedząc, że pomogą środowisku jak i potrzebującym.
Ciekawy sposób na integrację ludzi z okolicy i zrobienia czegoś pożytecznego.

Dla tych, którym brakuje kreatywności.

Link na zrzucie ekranu.

https://www.facebook.com/DavidAvocadoWolfe/videos/10154026544121512/?hc_ref=ARSBac4orTWpp8v45ChH8VNdGfSxwAisZ0PBGVX1jkKTKlaGmm9o4qJBHRaV_WbmUyU


 

Prosty recycling.


Na pierwszy rzut oka wyglądają jak kawałki starej okiennicy i być może tak jest.
Pomysł jest prosty - wykorzystać śmiecie i przy okazji, ułatwić życie rowerzystom oraz pieszym w lesie.

Jak się dostać do Stargańca oraz Zadola i Ochojca.




czwartek, 5 października 2017

Jednokierunkowa Gdańska na Zadolu.


W wakacje chyba, pojawiła się ankieta wśród mieszkańców, aby z Gdańskiej zrobić jednokierunkową, a drugi pas zamienić w parking.

Nie wiem na czym stanęło, ale robiąc rundki na rowerze albo przechodząc piechotą widać, że z samochodami na osiedlu co raz większy problem. Tu i ówdzie, pojawiły się kamienie, ale zawsze znajdą się mięśniaki, którzy te kamienie po swojemu przeturlają, by zaparkować choćby na trawniku.

To jest problem dzisiejszych blokowisk, powstałych w latach 70tych.

Nad tym trzeba się zastanowić.

Ile jest w Ligocie, choćby, poPRLowskich zapuszczonych podwórek, na których parkują auta, przykład: podwórko za Maryśką, pomiędzy Świdnicką i Zielonogórską, przy przedszkolu.


Nie ma pomysłu na BO? Nie ma pomysłu na Inicjatywę Lokalną ? 

Zaglądają tutaj osoby z innych portali, gazet, z RJP................ wszystko podane na tacy. 





środa, 4 października 2017

Gminne punkty zbiórki odpadów dla śmieciowych Januszy


Na blogu Z punktu widzenia dziennego portiera w poście Gra w dwa oknie
dowiadujemy się, że nie warto zgłaszać problemu śmieci Straży Miejskiej, która, jak widać po efektach na zdjęciach, okazuje się być stworzona do czegoś bardziej ambitniejszego, niż zajmowanie się zaśmieconym kawałkiem trawy.

Co pozostaje ? Zapobieganie podobnym sytuacjom. Jeśli ktoś nie chce zaśmiecać terenu wokół siebie zagląda na:

 http://mpgk.com.pl/dla-mieszkancow/#hwo



Wpisując nazwę ulicy oraz jej numer dowiemy się, kiedy możemy spodziewać się odbioru śmieci.

Przykład z postu Gra w dwa oknie:

Wyrzucone stare okna znajdują się na trasie prostopadlej do ulicy Szojdy



Wpisujemy Szojdy 24 i mamy:

- ostatni wywóz odbył się 14 lipca a następny będzie miał miejsce 9 listopada



Na tej samem stronie, znajdziemy link do strony na temat odpadów, reszty nie muszę opisywać.

link na zrzucie

http://odpady.katowice.eu/odpady-szukaj/?odpad_search=Odpady++drewniane


Z blokami na osiedlach nie ma tego problemu. Ostatnimi czasy w każdym praktycznie bloku, jego gospodarz czy gospodyni, co miesiąc wywieszają dni wywózki a plac, na którym można składować gabaryty, jest oznaczony tabliczką.

Nie wiem jak jest z domami, ale jeśli ktoś ma internet, to zamiast robić z siebie Janusza i Grażynę, lepiej zajrzeć do wirtualnej rzeczywistości i postąpić jak cywilizowani ludzie w 21 wieku.

poniedziałek, 25 września 2017

Nie było na co głosować ? .......... no nie wiem.


Zaczytuję się jak to ludzie nie mają w czym wybierać jeśli chodzi o tegoroczny Budżet Obywatelski.

Nawet mój ojciec, co nie było dla mnie zaskoczeniem, odparł, ze nie ma na co.

Jak to nie ma ? A co byś chciał? - apkę ułatwiającą poruszanie się po dzielnicy? Dzielnicowy stadion śląski? Kolejne spa z solą w wodzie ?

Jest tyle do zrobienia w naszych zapuszczonych dzielnicach, ( obeszłam wszystkie, prócz Murcek ) gdzie jeszcze widać ducha PRLu,, że lepiej skupić się na razie na przyziemnych sprawach: A jest co nadrabiać.......


- nie mam samochodu, więc wybrukowanie żwirowej ścieżki koło bloku czy domu, po 30 latach mieszkania w okolicy, to jest bardzo kreatywny pomysł. Nie muszę robić dodatkowych metrów gdzieś obok, by nie pobrudzić butów. I dlatego głosowałam za wybrukowaniem pozostałych.

- starzeję się stuknęły mi średnie wieki, co będzie i co będę robić jako babcia? Może wszyscy odwrócą się do mnie plecami ( zwłaszcza po przeczytaniu ego bloga ), nie będę mieć pomysłu na spędzenie czasu i co robić ? Ano, spotkania w swoim gronie, czy to MDK, wieczorki z autorem książki czy wystawa fotograficzno - slajdowa z obieżyświatem ........... ja sobie tego nie zorganizuje ani nie zafunduję. Zostaje m.in projekt BO - na taki oddałam głos.

- brakuje mi zieleni i dlatego uważam, ze czy to będą donice czy nie, Warszawska zasługuje na zieloną rewitalizację. Jej przebudowy możemy nie doczekać, doraźnie wystarczy mała, społeczna inicjatywa.

- ktoś ma psa, a w dzisiejszych czasach, kiedy większość trawników jest upstrzona różnego rodzaju tabliczkami z zakazami, wybieg dla psów to dobry pomysł.

= kwestia parkingów i braku miejsc parkingowych - gdybym miała kółka, oddałabym na taki projekt 3 głosy, gdy parking zostałbym zbudowany, rozejrzałabym się za kolejnym problemem w okolicy, który dotyczyłby mnie w skali codziennej rzeczywistości, a gdyby te zostały usunięte, brałabym się za coś kreatywnego :)

Jeśli ktoś chce czegoś kreatywnego - mam coś GENIALNEGO, bez ironii i cynizmu -  zamienić opuszczone podwórka, pamiętające lata 70te, 80 te w parkingi. I tak tam parkują samochody, więc na co czekać ? 

A ponieważ samochodów będzie przybywać, kolejnym etapem, będą parkingi WIELOPOZIOMOWE, przykład mamy w Mikołowie:


- Wymiana piecyków w ramach BO? Czemu nie.

W pierwszej kolejności rozwiążmy palące, małe, przyziemne, szarobure  problemy swojej okolicy,
 bo trochę głupio udać się do  teżni solankowej albo taplać się w basenie za miliony kiedy, żeby zaparkować, muszę odsuwać kamienie na trawniku, bo pod blokiem nie mam miejsca dla samochodów, albo gdy muszę w deszczowy dzień, taplać się w błocie na żwirowej ścieżce, rodem z czasów wioski mojego dziadka.





sobota, 23 września 2017

Frekwencja w ramach głosowania na BO.


Jak to się mówi, dupy nie urywa.

Wszyscy emocjonują się Murckami, zresztą ja też i im gratuluję, tylko patrzę na Ligotę - Panewniki, ogromny obszar, do którego sprowadza się co raz więcej ludzi i ....... widzę, że praktycznie nikomu nic nie przeszkadza, albo ludność zwiększyła się o osoby starsze, unieruchomione przez chorobę w domach, albo ..... wiadomość o głosowaniu nie do wszystkich dotarła, ponieważ .......... nie wszyscy czytają wiadomości w internecie, nie wszyscy słuchają regionalnego radia i nie wszyscy zatrzymują się, by przeczytać ulotki na drzwiach i sklepach.

Ludziom się nie chce czytać. Prosty przykład: w czwartek czy w piątek Biedronka wypuściła gazetki z kodem. W kilku wybranych Biedronkach w mieście, wraz z gazetka można było kupić kilkanaście produktów ze zniżką, w tym masło za 3.99 zł. Okazało się, ze w mojej Biedronce, nikt o masło się nie bił, można było na kod brać tyle masła ile się chciało. Dlaczego ? Ponieważ 95% gazetek ze sklepów wrzucanych do naszych skrzynek na listy, laduje w koszu na korytarzu przy tych właśnie skrzynkach.

Doszło do tego, że nadmiar informacji, doprowadził do ZOBOJĘTNIENIA na kolejne informacje, którymi jesteśmy zalewani ostatnio.MAMY PRZESYT.

Dlatego, jednym z dobrych sposobów jest PODSUNIECIE ludziom POD NOS, PROJEKTU, na który mieliby zagłosować.
I dzięki Bogu, w tym roku, na klatkach i sklepach wylądowały plakaty PROSZĄCE O GŁOS W KONKRETNEJ SPRAWIE - człowiek nie musi się wysilać i szukać, wszystko jest zrobione za niego. TAKI MAMY KLIMAT.

Profil BO w Katowicach wraz tabelka frekwencji na 22go września.

Zatoki między blokami.


Dla osób nie mających pomysłu na projekt w ramach BO.

Przykład to parking miedzy Słupską 26 a 24. Podobna znajduje się między Słupską 18 i 20. Przykłady w Ligocie można mnożyć.



Rawa przy Rynku, Sylwester 2016


Czytam, że w tyn roku wzięto się za porządki do ul. Szkolne począwszy od Rynku. Wreszcie, bo to wstyd był.

A tak kawałek Rawy wyglądał 31.12.2016




Stan budynków wzdłuż tego odcinka rzeki dosyć inspirujący.