sobota, 1 września 2018

Zakaz wyprowadzania psów - ciekawe dlaczego...........


Zakazy swoją drogą, bo i tak, większość Polaków ich nie przestrzega, ale w czym rzecz.....

Dla osób, które zastanawiają się, dlaczego nie można na wyznaczonych trawnikach wyprowadzać psów.  Nie chodzi jedynie o kupy.

W bloku mamy psa, który wyprowadzany jest wtedy, gdy właściciele mają czas czy są w domu. Na ogół, pies nie może wytrzymać i musi, więc sika w jednym i tym samym miejscu.

Na zdjęciu nr 1, od prawej, mamy płat starej, już dawno wypalonej trawy. W te wakacje postanowiłam tam zasiać nową trawę, wygrabiłam spaloną, posypałam nową ziemię, zagrabiłam, posiałam, zagrabiłam jeszcze raz, podlałam.

Na pozostałych zdjęciach, widzimy rezultat. Od czasu do czasu, spryskiwałam obrzeże trawy odstraszaczem na psy. Szybko przestałam, trawą cieszyłam się bardzo krótko. Pies, zaczął ją obsikiwać, dzień w dzień, w tym samym miejscu.


Dzisiaj, po tygodniu obsikiwania, ten sam skrawek trawy, wygląda tak:


wtorek, 28 sierpnia 2018

Jak mineło lato......


1. Tegoroczne lato jest przykładem na to, jak bardzo potrzebne są drzewa zwłaszcza gdy jest się pieszym i uskutecznia długie spacery, w celu załatwienia pewnych spraw - sklep, odebranie dziecka ze żłobka, odebranie paczki na Poczcie itp..
Dają cień i przyjemny chłodzik, nie to, co klima w samochodzie, albo autobusy - lodówki, chyba, że akurat trafimy na autobus - saunę.



Jeżeli ktoś projektuje skwerek z ławkami, niech weźmie pod uwagę fakt, że ławka, aby spełniala swoją funkcję wypoczynkową, towarzyską itp, powinna stać w cieniu, zwłaszcza jeśli chcemy na niej przysiąść w środku skwarnego dnia. A cień daje albo budynek, albo drzewo.

Skwer obok MOPSU w Ligocie.

W tym miejscu tylko jedna ławka znajduje się w cieniu, ta, która usytuowana jest w głębi i do tego już zajęta, a jest 15.00 czy 16.00.  Grzeje jak cholera, a ironia polega na tym, że cień zapewniają drzewa za mną, pod blokiem, albo kasztanowce po lewej, między blokami w stronę alkoholowego. Więc tak naprawdę, ten skwer spełnia swoją siedzącą rolę rano i wieczorem tylko.


2.  Skwer Winklera w Ligocie.

Zdjęcie zrobione pod słońce i z brudną szybką. No cóż, blondynka dała ciała, ale nie o to chodzi.
Chodzi o samego psa, który nie jest na smyczy i nie ma kagańca, a jest, jak się nie mylę, amistafem. A jego właściciel to charakterystyczny w okolicy getta gościu, z czapką z daszkiem i fan niebieskiego.


Ostatnio miałam nieprzyjemność mijać się w wąskim przejściu obok Oxfordu na Kołobrzeskiej właśnie z właścicielem tego psa, który szedł ze znajomym, a pies truchtał ściśnięty miedzy ogrodzeniem a ich nogami. Oni gapili się na mnie, ja na nich, modląc się, by przejść bezpiecznie, a sądząc po ich twarzach, udających macho, było widać, że w razie czego, nie dadzą rady zapanować nad psem.
Przejście obok Oxfordu w Ligocie.


Jest dużo kobiet w średnim wieku prowadzących nieraz na krótkiej smyczy, ogromne "krowy", sięgające im do ud, lub gdy panie są małej postury, do pasa. Wystarczy jedno pociągnięcie ze strony psa, a kobieta leży plackiem na ziemi.

Podam przykład - w liceum odwiedzałam dziadka, który miał wilczura. Podczas którejś wizyty, nudząc się, wzięłam psa na spacer, na smyczy. Nikt nie mówił mi, jak mam trzymać smycz, psa nie znałam dokładnie, nie wiedziałam czego po nim mogę się spodziewać. Idziemy po asfaltowej drodze, za nami nagle pojawia się samochód.
Słyszę klakson, pies, w oka mgnieniu, wyrywa mi się z ręki, a ja kończę na czworaka z obdartymi kolanami i dłońmi.
Spoglądając na właścicielki dogów, bernardynów, dobermanów, wilczurów itp, zastanawiam się, co się stanie w sytuacji, gdy pies im się wyrwie, w chwili, gdy nie będą się tego spodziewać, i rzuci się na jakiegoś przechodnia, a żaden nie ma kagańca.



3. Koszmarny stan miejskich rowerów. Od pewnego czasu przeszłam na ten miejski system, ale muszę jednak założyć dętkę we własnym rowerze, bo albo rozlecę się na takim nextbiku po drodze, albo szlag mnie trafi i coś rozwalę przy okazji.

Ile czasu trwa wypożyczenie roweru  Od 16.37 gdy zajechałam na Medyków do 16.48, gdy wreszcie natrafiłam na funkcjonujący rower.  Dlaczego ?


Dlatego, że blondynce umknęły takie detale jak brak łańcucha, flap w jednej z opon, siodełko przechylone do tyłu, albo do przodu, rozchybotany pedał, który zachowuje się tak, jakby miał odlecieć.......... Za każdym razem rower się ogląda, maca, czy coś nie wisi na włosku, wypożycza, sprawdza, robi testową rundkę dookoła stacji...... i tak czas leci.
Jak mówi Balcerzak w Paranienormalnych - Ja chciałem tylko wejść i wyjść...... a ja chce pożyczyć i pojechać, niestety, w tym kraju się nie da. 
Typowym przykładem jest stacja na Medyków. Na 7, 8 rowerów, połowa jest do serwisu. Regulamin mówi, żeby każdą usterkę natychmiast zgłaszać.
Jest ranek, muszę się dostać na dworzec i chcę to zrobić na miejskim rowerze. Muszę wyjść z domu przynajmniej kwadrans wcześniej, bo wiem, że mniej wiecej tyle, potrwa znalezienie roweru, który nie rozleci mi sie na ulicy.
Spieszy mi się, okazuje się, że 3 rowery nie nadają się do użytku. Nie ma takiej opcji, żebym zadzwoniła, wpisała swój pin i czekała na konsultanta, któremu podam numery tych trzech rowerów i numer stacji. Nie ma takiej opcji.

Do tego, stan rowerów na mapie nie zgadza się ze stanem faktycznym w realu. Do najbliższej stacji mam niecałe 300 metrów. Sprawdzam mapkę przed wyjściem są 4. Na miejscu okazuje się, że jest 10 !!!!!  Najlepiej jest na Zadolu - na mapce figuruje 5, na miejscu jest 1 albo 2 rowery, z czego jeden jest zapisany do serwisu i nie można go pożyczyć, a drugi, niezgłoszony, do jazdy się nie nadaje.

Brak łańcucha.


Brak pedała.


Flap.


4. Ligota, dzielnica kwitnących głogów. To dlaczego one znikają?



5. Zadole. Nowa zabudowa na wielkie gabaryty. Nie wiem jak te śmieci są odbierane w poszczególne dni, zwłaszcza gdy przed wejściem stoją dwa samochody 


6.Remont ulicy i chodnika przy szkole na Medyków.






7.  Nowe pojemniki na śmieci na Bronisławy


8. Tak się kończy akcja sprzątania śmieci. Nie wystarczy zrobić kilku akcji lub rzucić w świat wydarzenie pt 5 śmieci dziennie, jakie możemy sprzątnąć po drodze. Tu się kłania edukacja. Tabliczka była, potem gdzieś zniknęła, a w Ligocie jak śmiecą, tak śmiecą dalej.

Kwestia mentalności i podejścia do tematu śmieci.

Kiedy w towarzystwie swojej mamy, wzięłam puszkę po coli z krzaków, by ją wyrzucić kilka kroków dalej do kubła, usłyszałam od niej, że CO LUDZIE POWIEDZĄ !!!! Poza tym na tej puszce mogły być zarazki, syf i  takie tam. Całego świata nie zmienisz.......... Mając na karku 60, 70 lat, pewnie też by mi to zwisało, ale pora się obudzić i wziąć dupę w troki, takim myśleniem nigdzie nie zajdziemy.





8. Kolejny etap jeśli chodzi o budowe centrum przesiadkowego w Ligocie. Przygotowanie terenu pod parkingi ? Jeśli tak, co z drzewami ??? Nie ma to jak asfalt i beton. O zielonej Ligocie możecie w przyszłości zapomnieć.



9. Nowe chodniki i ścieżki na skwerku między Słupską, Zielonogórska i Świdnicką.



10. Menelska noclegownia na Zadolu


Miejsce spotkań i sypialnia.


11. Na osiedlu Franciszkańskim praca wre. Fotka dzięki otoportier.blogspot.com


12. Wypadek przy Biedronce na Armii Krajowej


13. Wypadek przy Poczcie w Ligocie.


poniedziałek, 23 lipca 2018

Psy bez kagańców.


Dzisiaj w poniedziałek, gdzieś przed 9.00 rano, znajoma przechodząc przez Pachnioły w Ligocie, była świadkiem takiej sceny:


jeden facet leżał na ziemi i darł się z bólu, obok jego pies, a drugi gościu stał i próbował odciągnąć swojego amistafa, który wgryzał się  w kolano leżącego na ziemi mężczyzny. To się działo przed wybiegiem dla psów, obok placu zabaw.

Znajoma, 60 kilka lat czmychneła czym prędzej, jak również reszta towarzystwa z ławek. Nie wiem, jak to się skończyło. Na Placu Miast Partnerskich podobno jest monitoring, warto sprawdzić, czy coś się nagrało.

Pokazałam jej zdjęcie psa z internetu, tego tutaj i zapytałam, czy wyglądał tak i jaki miał kolor. Potwierdziła, że był podobny i biały.

W getcie jest młody facet, który chodzi z takim psem, koloru białego zdaj się, bez kagańca. Z tego, co mówią ludzie, nieraz dochodzi do podobnych zdarzeń właśnie w ligockim getcie.


I pytanie podstawowe, dlaczego psy, zwłaszcza niebezpieczne wyprowadzane są bez kagańca ? 
Czy usytuowanie wybiegu dla psów obok placu zabaw jest dobrym pomysłem ? 
Czy świadkowie powiadomili policję lub Straż Miejską, czy raczej poddali się znieczulicy ? 

poniedziałek, 9 lipca 2018

Zagadka


W związku z remontem klatek schodowych, na Zadolu postanowiono postawić ogrodzenie na duże gabaryty, dotychczas składowane na trawniku, który się kolokwialnie wytarł. W jego miejsce położono płytki, na nich ogrodzenie.

I teraz pytanko do pomysłodawcy - dlaczego śmieci składowane są poza wyznaczonym terenem do tego celu ?



Odpowiedź znajduje się po drugiej stronie.

środa, 4 lipca 2018

Odstraszacz na psy i koty.


Jeśli macie sąsiadów, którzy wyprowadzają psa w ostatniej chwili, zwłaszcza jeśli pies jest wiekowy i pęcherz nie trzyma, więc sika na klatce, pod Waszymi drzwiami, a potem zostawia ślady na schodach, reszcie klatki, na schodach na dworze i obsikuje z wielką ulgą to jedno miejsce, na którym przestała z tego powodu rosnąć trawa, a właściciel psa wyciera siki, rozmazując je przy okazji, tylko na Wasz widok.........


Jeśli kot sąsiada nad Wami składa wizyty na Waszym balkonie, schodzą po kracie dla ułatwienia, a przy okazji strąca doniczki lub skrzynki z kwiatkami.......

zostaje odstraszająca chemia. Do dostania m.in w OBI za 16 czy 17 złotych. Warto, bo działa.
Żeby zadziałał, należy porządnie umyć podłogę na klatce, by zmyć zapach moczu, dopiero potem zaaplikować. Ja psikam dwa razy w tygodniu. 


A tym, którzy nie mają czasu na zajęcie się zwierzęciem, tylko zostawiają go nieraz na cały dzień w mieszkaniu, nawet jeśli wzięli go ze schroniska, doradzam kupić sobie kwiatki. Mniej kłopotu.

wtorek, 26 czerwca 2018

Podzielniki czy metrażowa kalkulacja ogrzewania centralnego czyli gdzie ten dialog?


Kilka dni temu osiedle dostało informacje nt kończącego się okresu obowiązywania umowy dotyczącej rozliczania kosztów ogrzewania centralnego w oparciu o podzielniki. Na klatkach wywieszono wiadomość dotyczącą zebrania w tej sprawie w lokalnej szkole.

Zaprezentowano, albo raczej starano sie przekazać informację nt innej metody rozliczania ogrzewania w zakresie podziału kosztów proporcjonalnie do metrażu mieszkania każdego z mieszkańców.

Oczekiwałam konkretnej i szybkiej informacji, mniej więcej 30 min, 40min góra. Niestety większość osób nie przyszła wysłuchać przekazu, ale rozdrapywać stare sprawy i dopominać się o swoje nierozwiązane do tej pory problemy z ogrzewaniem i nie tylko.

Zebranie to pokazało:

 BRAK DIALOGU I SPOTKAŃ  MIESZKAŃCÓW Z PRZEDSTAWICIELAMI ADMINISTRACJI, KTÓRE POMOGŁOBY WYTŁUMACZYĆ I ROZWIĄZAĆ GNĘBIĄCE LOKATORÓW PROBLEMY.
Przy osiedlu liczącym powiedzmy 2,500 - 3000 osób mniej więcej, przynajmniej raz w miesiącu powinny się odbywać konsultacje z nami, lokatorami, abyśmy mieli możliwość rozwiązania swoich kwestii i problemów. Byśmy mogli się dowiedzieć, co, gdzie, dlaczego - nie wszyscy siedzą przed komputerem albo mają dostęp do internetu. 
W chwili, gdyby takie spotkania uskutecznić i prowadzić regularnie, nie dochodziłoby do krzyków, obelg i słów rozpaczy na zebraniach obejmujących jeden, konkretny temat.

JAK ADMINISTRACJA UCHYLA SIĘ OD NIEWYGODNYCH ODPOWIEDZI

BRAK PRZYGOTOWANIA PRZEDSTAWICIELI ADMINISTRACJI JEŻELI CHODZI O ORGANIZACJĘ SPOTKANIA - JUŻ NA SAMYM POCZATKU TRZEBA BYŁO ZAZNACZYĆ, ŻE ROZMAWIAMY DZISIAJ NA JEDEN KONKRETNY TEMAT, A POD KONIEC MOŻEMY ODPOWIEDZIEĆ NA PAŃSTWA PYTANIA. 
SALA ZORGANIZOWANA W OSTATNIEJ CHWILI - CZEŚĆ Z NAS STAŁA Z TYŁU MAŁEJ SALKI GIMNASTYCZNEJ, CZĘŚĆ PODSŁUCHIWAŁA POD OKNAMI.

A przecież można było wykorzystać boisko.

BRAK PRZYGOTOWANIA POD WZGLĘDEM MULTIMEDIALNYM - NIKT Z NAS NIE WIDZIAŁ, OPRÓCZ OSÓB PEWNIE SIEDZĄCYCH NA PRZEDZIE, TABELEK, DANYCH ITP. DO TEGO KRZYWO WYŚWIETLANYCH NA EKRANIE.

NO I NA OSTATEK - BRAK KULTURY ZE STRONY MIESZKAŃCÓW. NE MOŻNA BYŁO DOCZEKAĆ Z PYTANIAMI I POMÓWIENIAMI DO KOŃCA, TYLKO CO CHWILĘ PRZERYWAĆ SPOTKANIE I GŁOŚNO ROZMAWIAĆ I SIĘ PRZEKRZYKIWAĆ.


Jak to wyglądało:

- wszyscy siedzą i stoją, harmider jak w szkole na przerwie. Prowadzący bierze mikrofon i zaczyna mówić - BEŁKOT, NIEWYRAŻNIE, NIECH PAN PO PROSTU MÓWI, A NIE MACHA MIKROFONEM..............niewyraźnie, ale nikt nie przestaje rozmawiać i szemrać. Typowa młodzież na lekcji.

- jeszcze prezentacja na dobre się nie zaczęła, wstaje dwóch starych pryków podżegaczy:

1. proszę nam tu nie mówić o podzielnikach, trzeba było pomyśleć o ogrzaniu bloków. Tyle czasu mieliście, żeby zerwać azbest i przeznaczyć pieniądze na ocieplenie mieszkań !!!! Poza tym, co się stało z tymi 2,5 milionami ???? Kłamcy, oszuści, do prokuratury...... Chcecie, żebyśmy wrócili do komuny !!!!!

- Proszę Państwa, proszę dać mi dokończyć, jesteśmy tutaj, by wyjaśnić sprawę ..........Nie jesteśmy tutaj, by omawiać wszystkie kwestie.....
- A WŁAŚNIE PRZYSZLIŚMY TUTAJ ZE WSZYSTKIM !!! PROSZE ODPOWIEDZIEĆ NA MOJE PYTANIE !!!! CZEMU UNIKACIE ODPOWIEDZI !!!!???  KŁAMCY.........

2. 20 lat temu postanowiono przejść na podzielniki, na to starzy - A KTOŚ NAS O TO PYTAŁ ???? KTOŚ ZROBIŁ ANKIETĘ ??????

3. Najlepiej nakładać na nas co raz to nowe podatki. Najpierw podzielniki, a teraz metraż ???? Jest pani od początku nastawiona na to, żeby nam wmówić rozliczanie kosztów na mieszkania !!!!!!!

Na to pada pytanie - To nie chcecie tej drugiej metody ? - NIE !!! ZOSTAJEMY PRZY PODZIELNIKACH !!!!!!

4. Pada temat ogrzewania, jak to jedne ściany są ciepłe, drugie od strony np klatki zimne i takie tam.  Średnia temperatura w mieszkaniu powinna wynosić 20 stopni, plus minus 1. Wstaje młodzian ze zwitkiem papierków - Mówi pani, że w mieszkaniu ma być 20 stopni? Proszę przyjsć do mnie, w zimie, nie da się ogrzać moich ścian za cholerę, a płacę tyle i tyle. Wszystko mam powymieniane, wszystko jest nowe i nie grzeje !!!! Wy specjalnie przykręcacie ogrzewanie !!!! Był u mnie technik ze zleceniem na mój lokal, żeby coś zrobić i co ???? Przyszedł i zapytał, co ma robić ? !!!! Od niego się dowiedziałem, że WY PRZYKRĘCACIE OGRZEWANIE !!!!! PISAŁEM DO ADMINISTRACJI, WIDZI PANI TE PAPIERKI ??? I CO ??? PROBLEMU NIKT DO TEJ PORY NIE ROZWIĄZAŁ !!!

Całe spotkanie wyglądało mniej więcej tak, trwało godzinę, bez jakiś 10 min. Trochę ludzi wyszło, gdy zaczeło się robić gorąco, ponieważ powiedzmy sobie szczerze, wielu z nas przyszło się doinformować, a nie wysłuchiwać cudzych żalów i problemów.

I tu pojawia się główna kwestia - powyższe żale i krzyki nie biorą się z niczego.  Jeśli lokatorzy są zbywani i ignorowani przez spółdzielnię w zakresie problemów lokalowych, w ramach których dzwonią, piszą pisma  lub chcą rozmawiać osobiście na pewne tematy, to nie mają innego wyjścia jak dać upust swoim emocjom na tego typu spotkaniach.
Jeśli robicie ludzi w balona, to oni nie odpuszczą. I, na dobrą sprawę, im się nie dziwię. Dodajmy do tego korupcję na wysokim szczeblu, o której trąbiono kilka lat temu i mamy mieszankę wybuchową z duża dozą braku zaufania. 

Spóldzielnie czy administracje są dla ludzi, nie odwrotnie. Zrozumcie wreszcie, że społeczeństwo nie jest tępe. Duża większość z nas ma szare komórki na swoim miejscu, siedzi w temacie, kalkuluje,, wyciąga wnioski i jeśli administracja osiedla odwraca się do nich tyłem zamiast wysłuchać. i pomóc, wytłumaczyć, to w konsekwencji to się potem zemści, bo ludzie mają dosyć.

Druga sprawa - spycholandia. Administracja twierdzi, że to nie oni podkręcają ogrzewanie, ale firma zewnętrzna zajmująca się serwisem i konserwarcją danego zaworu, tak to określmy.

Sorry, Gregory, ale to spółdzielnia podpisała z daną firmą umowę na obsługę podzielnika np i to spółdzielnia jest też współodpowiedzialna za czynności wykonywane przez tę firmę. Ja, jako mieszkaniec osiedla zwracam się z problemem podzielnika bezpośrednio do spółdzielni, a ta nie może mi powiedzieć, że to nie ich problem, proszę skontaktować się z daną firmą zajmujacą się daną kwestią.  To nie te czasy, kochani. 
To tak, jak ja wysyłam do klienta paczkę przez kuriera lub Pocztę, a w razie problemów zrzucam odpowiedzialność na dostarczyciela paczki i mówię klientowi, żeby się z nim skontaktował, bo to jego sprawa. O nie, tak nie jest. 

Chcę jednak przypomnieć o ważnej rzeczy  - KULTURZE BYCIA, POSZANOWANIA ROZMÓWCY Z JEDNEJ I Z DRUGIEJ STRONY. ORAZ........... POSZANOWANIA INNYCH. Żyjemy w społeczeństwie, obok siebie - zacznijmy brać pod uwagę inne osoby, zanim się odezwiemy lub coś zrobimy.
Osoby chcące się wypluć, pożalić, pomachać pięścią traktują siebie jako pępek świata, a obok nich, siedzą ludzie, którzy mają w głębokim poważaniu fakt, dlaczego 20 lat temu nie przeprowadzono ankiety, lub gdzie wyparowała kasa przeznaczona na konkretny cel, bo prawda jest taka, że administracje, zwłaszcza te mające rozległy teren pod sobą, zawsze będa robić nas na wała, nigdy się nie dowiemy, gdzie i na co idą pieniądze, a administracja powie nam to, co chce przekazać i tyle. Bez dowodów, bez argumentów w ręce, możemy tylko dywagować.

Jednym zdaniem - zebrania tego typu uświadamiają, że bez konstruktywnego dialogu miedzy nami a adminsitracją oraz bez tzw. transparentności i chęci wyjścia do mieszkańców z pomocą ze strony tej ostatniej, do niczego nie dojdziemy.

wtorek, 19 czerwca 2018

Mapa dużo nie kosztuje


Idę w kierunku Famuru, mijam załączony na zdjęciu przystanek a starsza pani pyta gdzie tu jest Graniczna. Po 2 sekundach namysłu zaświeciła mi się żarówka - to musi być os. Paderewskiego.
- Niee, to musi być tutaj - odpowiada ona. Rozumiem, że ktoś tak pani wytłumaczył, przemknęło mi przez głowę.
Zrobiłam minę pt. jak pani tak sądzi......... babka uniosła ramiona w geście - a co ty tam wiesz, Poszłam dalej.

Street View z 2014


Nie zapomnę jak z dwa miesiące temu, przy Galerii Manhattan inna kobieta mnie pyta, gdzie jest Gdańska. To ja nieco zszokowana, popatrzyłam na galerię i na nią, myśląc  O CO KAMAN? Gdańska w Piotrowicach ???
Dopytałam, a co tam jest ? A taki duży dom, obok kościół......... Na to ja, że to nie ta dzielnica. A bo mnie tak ktoś wytłumaczył, odparła. OK. Albo ktoś tłumaczył poprawnie, a pani zrozumiałą po swojemu, jak to kobieta w pewnym wieku.

Zamiast pytać kogoś napotkanego na ulicy, kto i tak nieraz ma małe pojęcie o geografii swojego miasta, zwłaszcza starsze osoby, w większości przyklejone przez całe życie do własnej dzielnicy, to KUPCIE SOBIE MAPĘ, bo to boli, kiedy napotyka się takie osoby błądzące we mgle.

Taki mały apel do osób bezkomórkowych. Prosta mapa Katowic wystarczy. Problem z głowy.
Ale jak znam życie, to starsi nie mają cierpliwości do czytania i zgłębiania instrukcji, chcą już, teraz, natychmiast, nieważne kto, gdzie, kiedy............ I tu jest problem. A potem się dziwicie, że zamiast na Paderewskiego, stoicie w Piotrowicach np. Zamiast w Kolejowym Szpitalu, lądujecie w Ochojcu, bo ktoś wam tak wytłumaczył.

A co do kierowców, to jeśli nie potracicie obsługiwać GPS w komórce lub nie macie osobnego urzadzenia naprowadzajacego, to kłania się mapa samochodowa. Swego czasu często gęsto podróżowałam z siostrą, kierowcą i mapa pod ręką była bardzo przydatna.

A jeśli jesteście leniwi, to pytajcie, a może znajdziecie i ........ dojdziecie do celu :)

wtorek, 29 maja 2018

Lokalne sprzątanie Katowic


Fajna akcja namawiająca mieszkańców do rozejrzenia się wokół siebie i uświadomienia sobie skali zaśmiecenia własnego otoczenia oraz ruszenia się w celu jego uprzątnięcia. Celem tej akcji jest także integracja mieszkańców - współdziałanie na rzecz własnej dzielnicy i promowanie podobnych inicjatyw, by ludzie zaczęli interesować się miejscem w którym żyją i zaczęli działać.

Akcja jest współfinansowana przez UM w Katowicach.  Inicjatywę wzięli w swoje ręce członkowie Stowarzyszenia Wolnej Herbaty, którzy intensywnie ogłaszają swoje działania i ich efekty na swoim profilu fb.

Link do regulaminu akcji sprzątania dzielnic na zrzucie:




Do tej pory uprzatnięte zostało Zadole i Alpy.



Śmieci znalezione wzdłuż koryta Ślepiotki na Zadolu. Zdjęcie z profilu Stowarzyszenia Wolnej Herbaty.


poniedziałek, 28 maja 2018

Epoka żwiru łupanego.


Bałtycka, fragment prowadzący do i z nowego osiedla Zielone Panewniki.

Bardzo szlachetnie z czyjejś strony, że nawierzchnia została wyrównana,

To nie jest nawierzchnia dla rowerów, zwłaszcza ze starymi detkami, tam właśnie dostałam miesiąc temu kapcia i zmuszona byłam wracać z rowerem na piechotę.  Z drugiej strony, jest jedna zaleta, samochody jakby nieco zwolniły.  A z trzeciej strony, widok ten przeniósł mnie z powrotem w lata 80te, kiedy dyndało się do jednych dziadków na zadupiu przez właśnie żwirek. A co ciekawe, dziadkowe zadupie bardzo szybko poszło do przodu, i w porównaniu z tak nowoczesnym osiedlem jak Zadole, albo właśnie Bałtycka od tej strony, dostało asfalt.

Mam nadzieję, że ten asfalt niedługo się pojawi, bo trochę wstyd, jak na mój subiektywny gust.



wtorek, 15 maja 2018

Od kuriera zależy czy zadzwoni czy nie - jak się lekceważy klienta.


Dzisiaj o kurierach, którym się nie chce zatelefonować do adresata przed dostarczeniem paczki lub w razie jego nieobecności w domu.

1 Parę lat temu, czasy Siódemki, kurier zostawił paczkę w szmateksie obok, zamiast dostarczyć przesyłkę na dany adres. Tłumaczenie ? - nie miał czasu. Oczywiście nie dał znaku życia. ( Czytaj: nie zadzwonił ).
Paczka była prezentem od szefowej dla ciężarnej pracownicy.

2. Przykład z ostatniego miesiąca - paczka jest prezentem od firmy dla pracownicy. Kurier zostawił przesyłkę w sklepie na dole i pojechał -  żadnego telefonu do nikogo, a w statusie widnieje podpis pracownicy, za którą się podpisał pracownik sklepu. Kurier zadowolony, paczka oddana, niech adresat się sam pofatyguje.

Gdyby nie mail od zamawiającego, nie miałabym o całym zajściu pojęcia.

Piszę do centrali z prośbą, by kurier paczkę odebrał ze sklepu i doręczył adresatce. Tak się stało, tylko że, kurier ponownie nie zadzwonił i paczka wróciła do magazynu.

Zamawiający z pretensją do mnie, dlaczego kurier nie zadzwonił i nie umówił się na inny termin z adresatem ?

Kolejnego dnia mam prośbę do centrali, czy kurier nie mógłby zadzwonić do odbiorcy przesyłki, ponieważ nie mam ochoty tego ciągnąć w nieskończoność, a za zwrotkę nie zapłacę tylko dlatego, że kurierowi nie chciało się sięgnąć po telefon.

Dostałam maila z informacją w jakich godzinach kurier dostarczy paczkę oraz telefon do niego. W statusie widnieje, że została dostarczona, a o tym dowiem się w najbliższym czasie.

Z centrali natomiast przychodzi informacja, cytuję:

"Nie świadczymy usługi wcześniejszego kontaktu telefonicznego z  Odbiorcą przed przyjazdem. Kontakt jest sugerowany, jednakże wykonanie połączenia telefonicznego jest indywidualną decyzją każdego z kurierów.".


Mamy dwie sytuację:

. Kurier zostawia paczkę w sklepie zamiast u adresata. Nikogo o tym fakcie nie informuje, nie dzwoni. 

Co więcej, pracownik sklepu może paczkę przywłaszczyć nie przyznając się do tego. Taką sytuację miałam kiedyś i z Pocztą Polską, kiedy listonosz zostawił paczkę, będącą prezentem dla pani X u sąsiada, który się do tego nie przyznał, powiedział, że to nieprawda. 
Ja tracę paczkę czyli kasę, bo musiałam zakupić dany produkt i go wysłać, ale nikogo to nie obchodzi. 


 Druga sytuacja -  kurier za każdym razem dostarczając paczkę, całuje klamkę, bo adresata nie ma i paczka wraca wreszcie do mnie. Ja tę paczkę wysyłam ponownie, bo przesyłka musi trafić do adresata. I za kolejnym razem też sytuacja się powtarza, bo kurier z własnej woli nie zadzwoni. Zabawa w nieskończoność.

To proszę mi powiedzieć w jakim celu kurier nosi telefon ? 

To jest lekceważenie klienta. 

Kolejne pytanie - czy firmie kurierskiej zależy na wizerunku ? Na ten wizerunek pracują m.in kurierzy, zatem, jeśli firma dba o to, by podobne sytuacje nie miały miejsca, stara się odpowiednio zdyscyplinować swoich pracowników. A w tym przypadku, jest jawne olewactwo ludzi. 

Co to za firma, w której żeby coś wyegzekwować, trzeba sięgać po chwyty typu:

jeśli kurier nie dostarczy paczki, to złożę skargę, reklamację, nie zapłacę za to i za tamto, ale właśnie tym obciążę kuriera albo firmę. 

Nie sądzę, by ludzie odpowiedzialni za dział skarg i reklamacji, kończyli swoją dniówkę z uśmiechem, użerając się z jednej strony, z kurierem, któremu weszła mucha do nosa albo kijek w tyłek, a z drugiej strony, z firmami i klientami indywidualnymi, którzy suszą im głowę za kuriera, któremu telefon przykleił się do spodni. Chyba, że szefowie lubują się tarzać w ludzkim błotku skarg i zażaleń.

Ostatnio siostra zamawiała przesyłkę, która przyszła inną firmą kurierską.. Nie dość, że dostała smsa z informacją w jakich godzinach kurier przybędzie oraz numer do niego, to jeszcze sam kurier, na kwadrans, na 10 min przed dostarczeniem paczki, zadzwonił do niej pytając, czy jest w domu. Nie było jej, więc umówiła się z nim na inną godzinę .I to jest usługa. 


Rynek jest taki, że firma ma się nagiąć do klienta, a nie odwrotnie. 




20 - 30 min do przystanku w korku.


Dzisiaj nawet pan kierowca się wkurzył - podszedł do niego starszy pan po 10 minutach stania w korku na światłach i usłyszelismy:

- proszę pisać do prezydenta miasta

- tak to się więcej stoi niż jedzie

- powinni zmienić rozkłady jazdy w tej sytuacji

i takie tam. Nie dziwie mu się, bo razem z autorką bloga, spadają na kierowców bluzgi, narzekania, albo - Może pan szybciej ? - Widzi pan, że nie przyspieszę sprawy, gdzie mam niby się pchać ???
-  pretensje za które kierowcy nie są odpowiedzialni, ale na kogoś trzeba nabluzgać.

Autobus do Tychów spóźnił sie 20 min, a to dlatego, że z Tychów trzeba stać w korkach na Armii Krajowej.

Od kamieniarskiego pt Mendecki na Armii Krajowej 103 do przystanku Skrzyżowanie przy Poczcie w Piotrowicach, stoi się 20 lub 30 min. Już stoimy na zielonym, tuż przy Kłosie, już prawie zrywamy się do lotu, jednak nie możemy dojechać, bo samochody pchają się z każdej strony.

Tak się wyjeżdża na Tychy



A tak stoi się na światłach przy Kłosie i do przystanku Skrzyżowanie. Prawie jedziemy, ale jeszcze nie. Ekstra.




niedziela, 13 maja 2018

Naprawmyto/katowice - czyli zgłoś problem.


Od jakiegoś czasu funkcjonuje strona, która ułatwia mieszkańcom dać sygnał samorządom, że coś nie gra - brak oznakowania, wylewająca się studzienka, nielegalne wysypiska śmieci, uszkodzona droga - lista jest długa.

Problem możemy zgłosić przez stronę lub przez aplikację.

http://naprawmyto.pl/katowice


http://naprawmyto.pl/katowice



sobota, 12 maja 2018

Parkingowy garaż.

Brakuje miejsc do parkowania, prawda ?



To mam pytanie do zainteresowanych, czyli kierowców - dlaczego żaden nie zgłosi parkingowych wraków ? Tumiwism ? Ktoś za Was to zrobi ? Jeśli macie takie podejście do tematu, to nie narzekajcie, kiedy po ulicach chodzą piesi, utrudniając przejazd.


Panewnicka 11, 11a, 11b Ten wrak stoi ładnych x lat. Jak widać nikomu z bloku nie przeszkadza. Może ktoś tam coś hoduje. Wszystko jest możliwe.




Słupska 20 Ten zajmuje miejsce od miesiąca. Właściciel mieszka pod 22 i kursuje drugim autem.




czwartek, 3 maja 2018

Jak starszy pan podał mi swój adres i kartę płatniczą do ręki.


Stoimy z P. przy stacji rowerowej, po jakiejś chwili podchodzi do nas starszy pan, 70tka na karku jak nic.Mówi, że z parę razy próbował wypożyczyć rower i nic, i czy my się na tym znamy.

Pytamy go, czy założył konto, zarejestrował się..... no nie. Pokazujemy mu informację na tablicy z adresem strony internetowej. Staruszek nie jest zainteresowany wczytaniem się w instrukcję. Pyta, czy może to zrobić przez telefon.

Facet wyciąga okulary do czytania i zaczyna wpisywać www. ale biorę telefon do ręki, bo widzę, że trochę czasu upłynie i zastanawiam się czy w ogóle uda nam się zarejestrować przy użyciu telefonu.. Napomykam, że szybciej poszłoby na komputerze, mając na myśli większy ekran, bo niestety jak ów pan, też potrzebuję bryli, a ich przy sobie nie miałam.

Telefon przekazuję P., ma lepszy wzrok. Dowiadujemy się, gdzie starszy pan mieszka. W końcu trzeba uiścić opłatę, min. 10 zł. Facet wyciąga kartę i nam ją podaję. Dyktuję P. dane z karty, a w międzyczasie przebiega mi przez głowę kuriozalna sytuacja w jakiej się znajdujemy.

Do pełnej rejestracji nie doszło, zatrzymaliśmy się na wymyślaniu hasła, po czym staruszek musiał nas opuścić, bo czekała na niego osoba w kawiarence niedaleko.

 Na pożegnanie przypomniałam mu, żęby na przyszłość podobnych danych nie podawał żadnej obcej osobie. Niech zapyta rodzinę czy znajomych. Na to zostaliśmy zapytani, skąd jesteśmy..........

Nieważne skąd, wystarczy, że starszy pan naciął by się na cwaniaków, którzy załączyliby dyktafon, nagrali potrzebne dane i w jeden dzień wyczyścili konto staruszka, a może nawet go odwiedzili .......

Chciałam przypomnieć starszemu pokoleniu 60+, że dzisiejsza młodzież to cwaniacy, naciągacze, oszuści i złodzieje.

Wystarczy poczytać i posłuchać wiadomości, by się dowiedzieć że starsze osoby tracą pieniądze, bo zostali naciągnięci na wnuczka, policjanta, księdza i nie wiadomo kogo jeszcze. 

Policja uświadamia, media rozgłaszają problem, ale nadal są osoby, jak niektóre starsze panie z mojego bloku, które nie wierzą, że takie rzeczy mogą je spotkać, one sa pewne, że nikt ich nie zdoła oszukać na kasę. Aż w końcu przychodzi taki dzień, kiedy te pewne siebie babki, stają przed podobną sytuacją i czują się zaskoczone.

Nie wiem skąd u starszych osób zaufanie do obcych, ale trzeba nad tym popracować, bo jest źle. 

Dzisiaj z radia dowiaduję się, że są osoby napadające na mieszkania, sprzedając perfumy. Psikają w twarz niby w celu powąchania, a my tracimy przytomność. 

link do wiadomości na ten temat

https://pytanienasniadanie.tvp.pl/36980052/udaja-sprzedawcow-perfum-chca-okrasc-mieszkanie