środa, 19 lipca 2017

Wyjeżdżam z Kłodnickiej i wpadam .......na Panewnicką.


Dziś, koło 14.00 byłam świadkiem dwóch fenomenalnych zagrań ze strony kierowców, pt:

- jadę na pamięć

- znaki mnie nie obowiązują

- ale........ jak to ????

- to ja, Janosik dróg, nikt mnie nie zatrzyma.

Idę w stronę wiaduktu w Ligocie, nagle z tunelu wypada kobieta i zatrzymuje się tuż przy barierce ze znakiem ZAKAZ WJAZDU. Nawet nie patrząc na nią, sam jej samochód sprawiał wrażenie wyrwanego ze snu i zszokowanego, że przecież ja zawsze tędy jeżdżę !!!!!Jak to ??!!! Spadłam z choinki i nie wiem, gdzie jestem .......... co się dzieje ????

Kilkanaście sekund później, mam przechodzić przez pasy, z tunelu wypada kolejny geniusz,  jeeeedzieeee na zbity pysk, nie patrzy, że nie tym pasem, co zwykle, ale na wysokości dworcowego parkingu przyhamował, pewnie też zdziwiony gdy stanął nosem w nos z autem mknącym na Kłodnicką.


Znaków przy tunelu więcej niż ludzi u nas w mięsnym.


Ten znak, proponuję powiększyć do, przynajmniej, 3 metrów na 5 m tak, aby kolił w oko tych na Kłodnickiej już z kilku metrów wcześniej.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz